Wieczór w dystynkcie centralnym

Otoz wracałem z pracy ul Kasprzaka na ostrym kole. Wymijając samochody jechałem przy krawężniku i zapomniałęm ze jadąc blisko kraweznika moge zaczepić pedałem. Tzn jak przez całe zycie jezdzilo sie na rowerze z wolnobiegiem, to ten problem nie istniał. Wymijam Mondka - i nagle widze - o kurde za pół obrotu korby dostane kopa. Ułamek sekundy i mamy efekt. Jechalem gdzies tak 15 km/h . Pedałko zaczepiło o krawężnik rower wybiło do góry a ja poleciełem koziołkiem do przodu. Wyladowałem tuż pod maską samochodu i leże. Czesc samochodow ruszyła-zapaliło się zielone, a mondeo nie moze bo zalegałem pod samochodem. Mineły ze 3s - dobra trzeba wstawać. Najbardziej szkoda mi samochodu. ALe patrze ze nic sie nie stało. Tylko lusterko wybiłem do tyłu. W aucie jechała pani, była przerazona chyba bardziej niz ja. Ja ja przepraszam co chwila, ona mnie też przeprasza i proponuje odwiezienie do lekarza. Hehe. Szkoda mi bylo kobiety, bo jeszcze jakes bedzie miala wyrzuty a przeciez wina była moja a poza tym nic sie nie stalo. O dziwo okulary z głowy mi nie spadły. Jechałem bez kasku i z bani nie pociagnalem w asfalt.Jakos przekoziołkowałem - standardowo, biodro bark plecy. I niestety mały szlif na łokciu. Ubranie troche poobdzierane ale skóra cała.

Otoz wracałem z pracy ul Kasprzaka na ostrym kole. Wymijając samochody
jechałem ...
Komentarze
  • mario008 17-08-2006 g. 15:10:17
    Witam w klubie :)inne zdarzenie ale efekt pedala ten sam :):):):):)obylo sie bez otarc :)
Dodaj swj komentarz
Dodaj swoj opini:

Nick:

Tre:

Przeszukaj serwis