Morskie Oko 5 Warszawa na skraju egzystencji

Data: 18-05-2007
Morskie Oko 5 to kamienica na Dolnym Mokotowie znajdująca się w parku Morskie Oko. Kiedyś świetna kamienica rodziny Chowańczaków, obecnie na skraju swojej egzystencji. W tej kamienicy mieszkałem w latach 2000-2003 i wspominam to jako świetne miejsce, piękny park i super okolicę.
Kamienica podobnie jak i ambasada Japońska (a właściwie dom ambasadora) zostały kupione przez jakąś firmę, najwyraźniej z planem odzyskania działki w doskonałej lokalizacji. Ambasada już poległa, ale Morskie Oko 5 trzyma się nadal. Wielki sentyment do miejsca i budowli


Update 2009.04.17
Wątek w serwisie Grono.net dotyczący wycieczek młodzieży do kamienicy w poszukiwaniu sensacji, niekiedy związane z rujnowaniem pustostanu


Update 2009.04.15
Pożar kamienicy, zdjęcia poniżej w galerii

Update 2008.12.14
W listopadzie 2008 wyemitowano program "Enigma: Nawiedzony dom w centrum Warszawy cz. 1 (www.WP.tv)", pojawiły się też liczne dyskusje na forach. Program Enigma to aż żal mi było oglądać:( - marne poszukiwanie sensacji. Kolejne ściemy tworzą sami internauci wyszukując duchów na zdjęciach (jakby w ogole pierwszy raz zrobili zdjęcie z lampą w zapylonym lub zaparowanym pomieszczeniu). Co do dziewczyny która "zobaczyła zjawę czy coś" to może zobaczyła innych gostków którzy weszli do willi przed nią. Już w 2002 roku do willi na klatkę przychodziły dzieciaki by palić Browna, więc może i teraz przychodzą... To jest zwykły pustostan, nie trzeba tu dorabiać żadnych "nawiedzonych" ideologii

Update 2007.04.02
Na teren byłej rezydencji ambasadora Japonii wjechał ciężki sprzęt i w ciągu kilku dni rozebrał stare budynki ambasady.Morskie Oko 5 pozostaje nienaruszone. Zdjęcia poniżej w galerii

Kilka faktów związanych z tym miejscem:
- w latach 90tych na korytarzu na parterze miało miejsce zabójstwo - obywatel potraktował kolegę nożem.
- Zielony wartburg należał do jednego z mieszkańców kamienicy
- w 2002 roku mieszkało około 8 rodzin
- do 2003 roku w kamienicy mieszkali lokatorzy


To nie jest żadne nawiedzone miejsce, co najwyżej nawiedzone są osoby które tworzą rzekome sensacje...

Koniec update

Ciekawy artykuł z gazety Wyborczej z 2007 r.
( http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34880,3891458.html ):"Cena futra od Arpada Chowańczaka potrafiła przyprawić o zawrót głowy. Były to jednak kuśnierskie arcydzieła finezją mogące się równać z dziełami najlepszych warszawskich jubilerów. Już sam jego sklep przy Krakowskim Przedmieściu 17 zachwycał nowoczesnością i elegancją.

Dziś po imperium Chowańczaka nic nie pozostało. Przetrwała jednak jego willa na Mokotowie przy ul. Morskie Oko 5. Początkowo miała adres od ulicy Puławskiej 61. Potem tuż obok willi zamierzano wytyczyć nową ulicę. Koracjego, czyli dzisiejsze Morskie Oko. Warto dodać, że ów Koracji to spolszczone nazwisko wybitnego architekta doby klasycyzmu Antonio Corazziego.

Willa króla warszawskich kuśnierzy powstała zapewne po 1927 r. Malownicza, usytuowana pomiędzy ulicą Puławską a skarpą, nieopodal neogotyckiego pałacyku Szustra musiała początkowo wydawać się miejscem nieomal sielankowym. Nakryta wysokimi dachami, ożywiona toskańskimi kolumienkami z elewacją ogrodową przyozdobioną jońskimi pilastrami i półkolistym ryzalitem była urokliwym miejscem. Tuż obok od strony Puławskiej wznosiły się niskie zabudowania fabryczne, a nieco dalaj, od strony Puławskiej 61, w 1939 r. trwała budowa nowoczesnej kamienicy Chowańczaków. Przed wybuchem wojny kamienica nie została ukończona. Jej surowe żelbetowe mury, prowizorycznie zaadaptowane stały do 1944 r.

Jak pisze Andrzej Chowańczak, w czasie okupacji willa stała się ważnym miejscem na mapie konspiracyjnej Warszawy. Syn Arpada "Jan Daniel Chowańczak jeszcze przed Powstaniem skupował broń z własnych środków. Współpracował on również z prezydentem Stefanem Starzyńskim wrześniu 1939 r. podczas organizacji obrony miasta Warszawy".

Zarówno willa, sąsiednia fabryka, jak i konstrukcja kamienicy przetrwały wojnę. 22 września 1944 r. niemiecki Stukas zbombardował Puławską, ale bomba zwaliła sąsiednią kamienicę przy Puławskiej 63 na rogu z Belgijską. Po wojnie kamienicę prowizorycznie ukończono i przekształcono na biura.

Los willi dopiero się warzy. Nowy właściciel zaniedbanego budynku zamierza go zburzyć i wznieść w jego miejsce apartamentowiec.
"
Autor galerii: Arbiter

Morskie Oko 5 czyli willa króla warszawskich kuśnierzy Arpada Chowańczaka na Mokotowie. Budynek pochodzi z około 1927-1939 roku. *
Morskie Oko 5

Morskie Oko 5 jest od 2004 roku pustostanem i przykro jest patrzeć na degradację kamienicy i śmietnik dookoła.Uwaga do sąsiadów z kamienicy - fajnie by było ... *
pustostan

Oh No czyli Morskie Oko 5 w maju 2003. Mokotów
A pamiętasz jak 93 Alfa Kolor Szok a wśród nich i ty
A pamiętasz jak 94 na Złotej Hybrydy i wieczne ... *

2003, grudzień. Pokój na parterze

Balkon zabity deskami z napisem THC to balkon należący do mieszkania które zajmowałem. Górny taras do końca był zamieszkiwany przez rodzinę Chowańczaków *
Kamienica mokotowska

Kamienica Morskie OKO 5 należąca kiedyś do króla kuśnierzy - Arpada Chowańczaka. Kilka lat życia się w niej spędziło ... *
Zniszczona kamienica

Wlila ambasadora Japonii. Od około 2002 roku był to już pustostan. Wcześniej strzeżona przez żołnierzy (widoczna budka przy bramie) i oficjalny budynek dyplomacji ... *
Wlila ambasadora Japonii

Morskie Oko 3 i Morskie Oko 1 zostały zburzone w dniu 2 kwietnia 2007 roku *
Morskie Oko 3 i Morskie Oko 1 zburzone

Ma powstać tu apartamentowiec
apartamentowiec

Tablica informująca o rozbiórce budynków nr1 i nr3 w Warszawie
Rozbiórka budynków

Z ambasady pozostał gruz. W oddali widoczna świetna kamienica Chowańczaków. W tej kamienicy dokonano około 20 lat wstecz mordu - na korytarzu został poczęstowany ... *
kamienica Chowańczaków

Widoczny blok to budynek przy ul. Belgijskiej
Belgijska

Smutny widok rudery.
Smutny widok

Burzenie budynków wykonała firma Kruszer. Dla mieszkańców okolicy to było przeżycie i wielkie zmartwienie. *
Burzenie budynkow

Pałac ślubów i Warszawskie Towarzystwo Muzyczne Morskie Oko 2
Morskie Oko 2

Kamienica po pożarze . Pożar był 2009.04.15, zdjęcie jest z 18 kwietnia
Pożar kamienicy Chowańczaków

2009.04.18
Widok od strony ul. Morskie Oko

Aktualnie teren jest dozorowany
Ochrona

Dach uległ spaleniu
Kamienica po pożarze

Widok od strony ambasady Japoni. Najciekawsza elewacja tej kamienicy
Kamienica zabytkowa Morskie Oko 5

Zdjcie 21

Widok od strony ul. belgijskiej

:( *

Zobacz rwnie:

18-05-2007

Komentarze
  • mario 2007-06-29 10:27:33.400464
    no działo się w tamtym mieszkanku działo. Pozdrowienia dla Konia.
  • aniakra@o2.pl 2007-10-30 10:41:39.679869
    super stronka ale jak zawsze jest jakieś ale może pokażcie też tą parkową część miasta np. ul jazdów z jej domeczkami zajmijcie sie domami wybudowanymi na chwile dla rosjan budujących nam pałac kultury to tak lużno żucona propozycja buży buziak super stronka pozdrawiam
  • Andrzej chowanczak 2008-01-28 23:36:52.667145
    Willa Chowańczaka – położona w Warszawie przy ulicy Morskie Oko 5 na Mokotowie.
    Jest to miejsce heroicznie bronione przez I Pułk Szwoleżerów, który nigdy nie został zdobyty. Miejsce to zostało okupione krwią bohaterskich Polaków, m.in. zginął jeden żołnierz ze Szwoleżerów, a wielu zostało ciężkorannych.
    Wiąże się z nim także wątek romantyczny, młoda kobieta – Hanka, która znalazła tu schronienie, została zastrzelona nocą, gdy wyszła w białej koszuli do ogrodu po kwiaty, a to dlatego, bo pokochała jednego z Powstańców i chciała mu podarować piękne róże z ogrodu.
    Willa stanowiła też punkt konspiracji przed Powstaniem. Jan Daniel Chowanczak ( mój dziadek) jeszcze przed Powstaniem skupował broń z własnych środków. Współpracował on również z prezydentem Stefanem Starzyńskim przy organizacji obrony miasta Warszawy.
    Tu także byli przechowywani przez rodzinę Chowanczaków pracownicy ich firmy, a także obywatele pochodzenia Żydowskiego, m.in. rodzina Biegunów.
    Miejsce to stanowiło punkt obronny 3 Plutonu Porucznika Kępińskiego p.s. „Krzywosąd” z Dywizjonu Pułku Szwoleżerów im. Marszałka Józefa Piłsudskiego pod dowództwem Porucznika Aleksandra Tyszkiewicza p.s. „Góral”.
    Andrzej Chowanczak- Buenos Aires-Argentyna.
  • Tyla 2008-02-08 16:09:20.343855
    Pytanko:Czy naprawdę mieszkańcy coś czuli?Może ducha Hanki??
  • Adam 2008-02-08 17:59:27.431666
    O Hance to nie słyszałem dotychczas, ale na parterze na korytarzu około lat 80-90 został dźgnięty nożem obywatel, który nie przeżył tego ciosu. Tak przynajmniej słyszałem
  • Andrzej Chowańczak 2008-03-08 01:51:09.817517
    Nieznana historia prawowitych właścicieli gruntu Stadionu
    Dziesięciolecia - rodziny Chowańczaków.

    Grunt, o którym mowa był kupiony przez mojego pradziadka Arpada
    Chowańczaka.
    Arpad urodził się w Tatrach. Podobno jego przodkowie przechowywali
    sławnego Janosika, (niektórzy historycy piszą, że nie tylko go
    ukrywali ale też byli częścią jego grupy).
    Jako bardzo młody chłopiec zaczął pracę w rzemiośle futrzarskim a jego
    jedynym kapitałem była własna praca.
    Wynajął pokój od rodziny Potockich na Krakowskim Przedmieściu 17. Z
    czasem jego firma przekształciła się w największą firmę futrzarską w
    Polsce. Niektóre osoby twierdziły nawet, że była największą w Europie.
    Do klientów firmy należeli: Pola Negri, Lola Halama, Eugeniusz Bodo,
    Mary Mrozińska, Prezydent Ignacy Mościcki, Ambasador Polski w Stanach
    Zjednoczonych Józef Potocki , Ambasador Wielkiej Brytanii w Warszawie,
    sir Howard Kennan, postacie z rządu i inne osobistości.
    Firma eksportowała do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Anglii i do Chin.
    Firma stale rosła, zakupiła od Potockich skrzydlo pałacu, otworzyła
    swój bank, budowała kamienice, miała swoją flotę wozów i robiła to co
    dziś można nazwać "delivery" futer. Jednocześnie promowała i
    wspierała polską kulturę i polskich artystów.
    Ale co najważniejsze, zawsze bardzo troszczyła się o dobrobyt swoich
    pracowników.
    Gdy przyjechałem do Polski, poznałem wiele osób, których przodkowie
    pracowali w firmie mojego pradziadka, między innymi Pan Inżynier
    Janusz Okoń (bohater Powstania Warszawskiego). Spotkanie z nim było
    bardzo wzruszające. Podczas Powstania był małym chłopcem i walczył
    (jako łącznik) pod rozkazami Pułkownika Tyszkiewicza, pseudonim
    "Góral", który bronił willi mojego pradziadka na Mokotowie, obecnie
    przy ul. Morskie Oko. Właśnie jego ojciec pracował w firmie mojego
    dziadka. Wzruszające były jego opowiadania i opinie przekazane na
    temat firmy Chowańczaka. Ojciec pana inżyniera czuł się dumny z
    faktu, że tam pracował.
    Arpad Chowańczak zmarł w 1949 r. Jego rzeźba znajduje się w sali
    wielkich Polaków w Muzeum Alfonsa Karnego.
    Syn Arpada, Jan Daniel - mój dziadek, już jako młodzieniec brał czyny
    udział w ruchach wyzwoleńczych Narodu Polskiego i za działalność w
    organizacjach niepodległościowych został aresztowany i uwięziony w
    1916 r.
  • Andrzej Chowańczak 2008-03-08 01:51:41.869582
    Zanim wybuchła II wojna światowa The Overseas Bank of London starał
    się przekonać mego dziadka, by ewakuował kapitał z Polski i wyjechał z
    rodziną.
    Jego odpowiedź była kategoryczna: "nie wyciągnę grosza z Polski i tym
    bardziej wtedy kiedy ojczyzna ich najbardziej potrzebuje".
    Po wybuchu wojny Jan Daniel organizował obronę Warszawy u boku
    Prezydenta Stefana Starzyńskiego.
    Już po kapitulacji Warszawy przy pewnej okazji oficer Wermachtu
    sugerował mu: "Twój syn bardzo dobrze by wyglądał w niemieckim
    mundurze". Jak zawsze jego odpowiedź była stanowcza: "Mój syn będzie
    używał tylko mundur Wojska Polskiego". Podczas okupacji zorganizował
    komplety, ukrywał ludzi ściganych przez Gestapo, między innymi dużo
    rodzin pochodzenia żydowskiego. Wykupywał zakładników i przed
    Powstaniem Warszawskim skupywał wielkie ilości broni od skorumpowanych
    żołnierzy niemieckich wracających z Frontu Wschodniego.
    Podczas Powstania Warszawskiego Jan Daniel został wzięty do obozu
    koncentracyjnego w Buchenwaldzie, ponieważ nie chciał współpracować z
    Niemcami był torturowany, szczuty psami, zmarł na skutek gangreny w
    1949 roku.
    W uznaniu jego działań Stowarzyszenie Żydowsko Polskie w Argentynie w
    osobie Pana Dr. Marcosa Resnizky'ego wszczęło postępowanie w
    instytucie Yad Vashem w Izraelu aby zostało zasadzone drzewo jego
    imienia w Alei Sprawiedliwych.
    Dzieci Jana Daniela: Anna i Stanislaw Chowańczakowie (http://
    www.polish-heroes.org/paginas/heroes-pol.html) również walczyli w
    szeregach A. K. Anna z pseudonimem "Anka" służyła jako sanitariuszka
    i goniec. Została wzięta jako zakładniczka przez Niemców w Hotelu
    Bristol, następnie uciekła z obozu w Pruszkowie.
    W swoich wspomnieniach Generał Tadeusz Komorowski, wymienia ją jako
    osobę, która zawiadomiła go, że jego żona żyje. Stanisław przystąpił
    do konspiracji w roku 1940 mając 15 lat. Otrzymał pseudonim
    "Szczeniak", ale kiedy podrósł uzyskał pseudonim "Jan" na cześć ojca.
    Podczas okupacji skończył liceum ogólnokształcące po kryjomu w liceum
    im. Mikołaja Reja. W A. K. studiował też jako uczeń Szkoły
    Podchorążych. Jego pierwszą misją było odzyskanie i transport
    uzbrojenia ukrytego przez Wojsko Polskie w 1939 roku. W pewnym
    momencie, gdy przenosił karabin Mauser ukryty w paczce, pakunek
    rozpadł się i broń wypadła na ulicę, było to na Krakowskim
    Przedmieściu i tylko cudem nie zostało zauważone przez Niemców. W roku
    1943 dostarczał pomoc dla Żydów w getcie. Później powierzono mu
    niebezpieczną misję szpiegowania ruchów Gestapo. W roku 1944 walczył w
    Powstaniu Warszawskim, w pierwszym ataku na fortecę żandarmerii
    niemieckiej. Jeden z wybuchów był tak silny, że przez długi czas nie
    mógł podnieść głowy z ziemi, pomimo tego nie bał się rzucać na czołgi
    niemieckie butelek z benzyną, Jego mocna budowa i siła fizyczna
    pozwalały mu przenosić rannych podczas niemieckiego ostrzału. Pod
    koniec Powstania sam został ranny.
    W ostatnich dniach Powstania sekcja mojego ojca miała nieprawdopodobne
    straty. Mój ojciec został jej dowódcą. Po ewakuacji Mokotowa wszedł ze
    swoimi ludźmi do kanałów. Mało o tym opowiadał, jednak słyszałem, że
    gdy wyszedł miał być rozstrzelany przez Gestapo.
    Jakimś cudem oficer z Wermachtu, nie godzący się z metodami Gestapo,
    przeciwstawił się egzekucji.
    Przeszło 60 lat od tego wydarzenia, dwa lata temu dostałem od
    Pułkownika Eugeniusza Ajewskiego (bohater Powstania Warszawskiego,
    który znał całą moją rodzinę) dokładną relację przejścia kanałami i
    morderstwa 120 Polaków na ul. Dworkowej, już po kapitulacji.
  • Andrzej Chowańczak 2008-03-08 01:51:54.081902
    Ojciec trafił do Pruszkowa. Potem został zabrany do obozu jeńcow w
    Sandbostel.
    Tam bardzo schudł (najgrubszą częścią jego nogi było kolano). Głód
    wpłynął negatywnie na jego zdrowie i wzrok. Jakiś czas potem otrzymał
    paczki z Czerwonego Krzyża i to trochę pomogło w odzyskaniu sił. Przy
    pewnej okazji kiedy jeden ze strażników zobaczył, że on i jego
    towarzysze wykonywali prace powiedział im: "Wy Polacy jesteście leniwi
    nie nadajecie się do pracy", po czym pokazał im jak pracę tę wykonałby
    on sam. Wtedy Stanisław odparł, że podziwia jak on ją wykonuje i że
    oni się jeszcze nie nauczyli pracować w ten sposob. Wartownik bardzo
    się ucieszył pochwałą i sam skończył czyszczenie całego baraku. Po
    pewnym czasie grupa starszych więźniów postanowiła uciec i Stanislaw z
    nimi. W czasie zmiany straży rozbroili opiekunów i uciekli. Stanisław
    opowiadał, że kiedy alianci bombardowali, na niebie było tyle
    samolotów, że zasłaniały słońce. W miastach, nad którymi
    przelatywały bombowce zostawały tylko kupy gruzów. W roku 1994 podczas
    obchodów 50 -lecia Powstania Warszawskiego Stanisław spotkał się z
    osobą, która właśnie zaplanowała tę ucieczkę i wtedy zapytał się go
    "Ja jestem bardzo wdzięczny ześ mnie włączył do tej grupy
    uciekinierów, ale mógłbyś mi powiedzieć dlaczego mnie właśnie
    wybrałeś?" Ten człowiek popatrzył się na niego i z uśmiechem
    odpowiedział "Byliśmy dosyć blisko od wojska alianckiego i ty byłeś
    jedynym mówiącym poprawnie po angielsku i francusku". Po wojnie
    Stanisław studiował ekonomię w Belgii skąd przyjechał do Argentyny.
    Dopóki nie opanował języka był zmuszony do pracy jako robotnik
    budowlany aby zarobić na życie.
    W Argentynie założył rodzinę i własną firmę.
    Nie mógł wrócić do Polski aż do roku 1987 gdyż było zagrożone jego
    życie.

    Andrzej Chowanczak.
    Buenos Aires-Argentyna
  • Ania 2008-12-11 02:43:53.433813
    Dziękuję Panu za te wspomnienia. Jestem Warszawianką i miejsca, o których Pan opowiedział są bardzo bliskie mojemu sercu. Podziwiam polszczyznę, którą się Pan posługuje, tym bardziej, że jeśli dobrze zrozumiałam, wychował się Pan w Argentynie, a więc poza krajem.
    Pozdrawiam
  • vero 2009-01-04 22:00:24.074882
    Niesamowita historia, czytałam z zapartym tchem. Dziękuję za to, że Pan się z nami nią podzielił.
  • Mars 2010-02-08 10:27:51.547913
    Niezwykła historia, a szkoda że dziś willa wygląda jak wygląda...
  • King 2010-05-05 18:27:04.067555
    historia wspaniała, o tym nie wiedziałam a okres II wojny światowej to temat mi bardzo bliski. gdyby miał Pan jeszcze jakieś informacje, bądź wspomnienia z tamtego okresu, proszę o napisanie, z pewnością nie tylko ja je chętnie przeczytam.
    pozdrawiam.
  • Aaa 2015-11-15 17:27:00.43206
    Przez 5 lat żadnego komentarza?
Dodaj swj komentarz
Dodaj swoj opini:

Nick:

Tre:

Przeszukaj serwis